Od diety do braku diety.

W mediach społecznościowych pojawiają się osoby, które w coraz młodszym wieku zyskują miano autorytetu, które w mniejszym lub większym stopniu kreują nasze postrzeganie zdrowego stylu życia i w pewien sposób wyznaczają definicję słowa fit…
Stojąc z boku odnoszę wrażenie, że co jakiś czas przychodzi nowa moda, która dyktuje nam jak wypada się zachowywać i w jaki sposób należy mówić o jedzeniu czy aktywności by nie popełnić gafy.
Kreśląc grubą kreską – o ile jeszcze niedawno królował reżim, całkowite skreślanie z menu przetworzonej żywności, ważenie rzodkiewek, paniczna obawa przed lektynami czy insulinooporność czyhająca za rogiem na każdego kto odważy się spożyć owsiankę na śniadanie, o tyle obecnie coraz częściej odnoszę wrażenie, że modnie jest być na przeciwległym biegunie. Dobijać kalorie drożdżówką, burgerem, kolorowym jogurtem czy gainerem zmieszanym z gazowanym, kofeinowym drinkiem i…co najważniejsze, pokazywać jak wspaniale się tym bawimy.
Może się mylę, ale wydaje mi się, że zwłaszcza ta młoda fala „autorytetów” nie zawsze do końca rozumie co pokazuje i o czym mówi, niezależnie na którym końcu bieguna się znajduje.
Jednak w moim odczuciu istotniejsze jest to, że pojawia się wyraźny przekaz, który często bezkrytycznie naśladowany jest przez setki czy tysiące (często jeszcze młodszych) osób.
Bo skoro on/ona tak robi, to…no właśnie.
Niby jest uśmiech, ale znów nagle rozmijamy się z równowagą, zdrowym rozsądkiem (a czasem chciałby się rzec umiejętnością używania własnego rozumu). Trochę na siłę, solidnym obuchem staramy się wbić w wiodące trendy, mimo, że nasze cztery litery zupełnie tam nie pasują.
Tak, na wszystko jest miejsce, na ciężki trening i na regenerację ze środkowym palcem w tle, na koktajl z awokado i jarmużu na mleku kokosowym i na prawdziwą włoską pizzę na mocnej, glutenowym mące.
Ja tylko (nieustannie) zachęcam by na ile potrafimy zachować w tym choć odrobinę równowagi, zdrowego rozsądku i świadomie używać własnego rozumu.
Biegnijmy kiedy możemy biec i zatrzymujmy się kiedy potrzebujemy oddechu… dystans i przerwy ustalmy sami ze sobą, nie z naszym internetowym idolem.
Jacek

0 comments

LEAVE YOUR COMMENT